20 sty 2026

Cymbalista Wacław Kułakowski

Bezpośrednim impulsem do powstania tego artykułu było ubiegłoroczne spotkanie w Rzeszowie z cymbalistkami i cymbalistami z Ełku. Otrzymałem wtedy od Macieja Karpuka płytę DVD pt. "Koncert Życia", za którą serdecznie dziękuję. Głównym bohaterem dzieła jest cymbalista Wacław Kułakowski. Film w reżyserii wspomnianego Macieja Karpuka jest ciekawie zrealizowany i oparty o wiersze Mickiewicza i Norwida. Ten miły prezent skłonił skłonił mnie do napisania szerzej o Mistrzu Kułakowskim.

Okładka filmu "Koncert życia"


Miałem przyjemność spotkać go tylko raz, podczas "Koncertu Cymbalistów" w Stradunach w 2012 r. Byłem tam zaproszony wyłącznie jako "wnuk swego dziadka". Mało kto wtedy wiedział, że od kilku miesięcy grałem na cymbałach, które miałem w bagażniku samochodu. Niespodziewanie zostałem poproszony o zagranie na scenie, co stało się moim pierwszym publicznym występem. Wróćmy do bohatera artykułu, którego sylwetkę przybliżyły mi opowieści jego ucznia Pawła Grupkajtysa, audycje Polskiego Radia oraz lektura.

Mirosław Nalaskowski przy konsolecie i Wacław Kułakowski na scenie.
Fot. Piotr Krupski, Staraduny 2012 r.

Wacław Kułakowski urodził się 8 grudnia 1923 roku we wsi Czernice w gminie Rudomino (ok. 20 km na południe od Wilna) w rodzinie chłopskiej. Podczas wojny Wacław działał w partyzantce, następnie służył w armii Berlinga, a pod koniec wojny w 62. pułku piechoty w Ełku. Po wojnie trafił do Stradun, do opuszczonego gospodarstwa i tam się osiedlił.

W rodzinie Kułakowskich tylko jego ojciec chrzestny za młodu grywał trochę na cymbałach. Gdy Wacław miał 10 lat, na weselu u sąsiadów po raz pierwszy zetknął się z cymbałami. Instrument zafascynował go od razu. Jednak jego ojciec nie chciał o tym słyszeć – Wacek miał objąć gospodarkę. Cymbały zostały w końcu zakupione na prośbę babci. Wacek, nasłuchując muzykantów, nauczył się grać samodzielnie. W młodości grał w swoich rodzinnych stronach na wieczorynkach, a na weselach zaczął grać około 1935 roku.

Po zakończeniu II wojny światowej Wacław Kułakowski grywał rzadko. Gospodarka i obowiązki rodzinne nie pozwalały na dalszą praktykę muzyczną, więc cymbały przeleżały na strychu wiele lat. Do gry powrócił dopiero w połowie lat 80. XX wieku. Skłoniła go do tego Danuta Turkowska, współzałożycielka zespołu „Jarzębina”. Akompaniował także zespołowi „Stradunianki”, zaś z biegiem czasu rozpoczął nauczanie młodych ludzi.

Zachęcany do muzykowania, m.in. przez Mirosława Nalaskowskiego, rozpoczął praktykę solową, by w latach 1988-1995 uczestniczyć w turniejach w Gryfinie, jarmarkach folkloru w Węgorzewie, festiwalach w Kazimierzu Dolnym i wielu innych imprezach w Polsce i na Litwie. Był wielokrotnym laureatem-solistą, a także mistrzem uczącym gry na cymbałach dzieci z sąsiednich wsi. Przez szereg lat występował ze swymi uczniami w kategorii „Mistrz – Uczeń”. Jego uczniowie później stali się również mistrzami dla swoich uczniów.

Wacław Kułakowski z uczniami w Nowej Wsi Ełckiej, 1995 r.
fot. "Cymbaliści wileńscy z warmińsko-mazurskiego"

Założycielką szkółki cymbałowej Wacława Kułakowskiego w 1990 r. była Wanda Kochanowska, kierowniczka Domu Kultury w Nowej Wsi Ełckiej. Szkółka liczyła kilkadziesiąt młodych ludzi, pochodzących głównie z okolicznych wsi, zauroczonych cymbałami.

Wacław Kułakowski uczył metodą słuchowo-wzrokową. Wymagał, żeby uczniowie najpierw umieli zaśpiewać melodię, a dopiero potem mogli ją grać na cymbałach. W ten sposób granie kolejnych utworów przychodziło z łatwością, gdy opanowana była już technika gry. Pierwszą uczennicą była Idalia Mizgier.  Zarówno ona jak i wielu kolejnych uczniów, mogą pochwalić się znaczącymi osiągnięciami na najważniejszych festiwalach kultury ludowej. Nie sposób wymienić tu ich wszystkich. O części z nich pisałem na łamach niniejszego bloga wielokrotnie. Oprócz solistów-cymbalistów, spod ręki Mistrza Kułakowskiego wyszły także kapele: Kułakowianki, Kresowiacy, Wacki, Wilniuki, kapela rodzinna Dębkowskich oraz Niezapominajki (grająca do dziś).

Iwona Szymanowska, uczennica Wacława Kułakowskiego, podjęła studia folklorystyczne na UMCS w Lublinie i w 2011 r. obroniła pracę magisterską „Cymbaliści wileńscy na terenie obecnego województwa warmińsko-mazurskiego”. Z kolei Emilia Kulikowska (Jasińska) w 2008 r. obroniła w ełckiej filii olsztyńskiego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego pracę licencjacką „Tradycja gry na cymbałach wileńskich jako szansa dla następnych pokoleń”.

Wacław Kułakowski w 2001 r. otrzymał Nagrodę im. Oskara Kolberga. Był członkiem Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Spośród melodii granych przez niego należy wymienić: kadryl, marsze weselne, podespańce, kozaki, krakowiaki, oberki, walczyki i polki. Jego nagrania (w tym bardzo ciekawe wywiady) są do dziś prezentowane w Polskim Radiu, a także znajdują się w archiwum Instytutu Sztuki PAN i służą kolejnym pokoleniom jako źródło inspiracji i nauki.

Wacław Kułakowski, niezrównany mistrz-cymbalista, zmarł 27 grudnia 2016 w Ełku w wieku 93 lat.

23 gru 2025

Kolędowanie z Kapelą Ludową "Bez Noge"

Jeszcze w sercu i głowie grają mi cymbaliści i kapele z 44. Spotkań Cymbalistów w Rzeszowie, a tu miła niespodzianka. Otrzymałem świeżutką, debiutancką płytę z kolędami i pastorałkami od kapeli, która wystąpiła na wspomnianym wydarzeniu i zajęła II miejsce.

Płyta Kapeli Ludowej "Bez Noge" - "Na to Boże Narodzenie"

Kapela Ludowa "Bez Noge" z Gaci na Podkarpaciu powstała 3 lata temu. Wywodzi się od legendarnych "Gacoków" z powiatu przeworskiego, których początek działalności datuje się na początek XX w. "Bez Noge" czerpie z tradycji pełnymi garściami - śpiew, zawołania, melodie, gwara, żarty i stroje.

Skąd taka nazwa? Jest to gwarowe określenie polki przez nogę. Takiej z werwą, przytupem, zgodnie z powiedzeniem, gdy już ktoś dalej nie może tańczyć "to bez noge i dali moge".

"Bez Noge" wyróżnia się ciekawym składem. Klarnecista oraz sekundzistka grają na wyuczonych instrumentach, basistka to skrzypaczka, klarnecista/basista to saksofonista, natomiast prymistka to samouk, a cymbalista to trębacz. Kapela stawia na autentyczność i korzenie - stara się wyciągać najstarsze, najbardziej "zakurzone" utwory i grać je autentycznie, dodając oczywiście swój charakter. Muzykanci grają tylko ze słuchu.

Kapela jest laureatem tegorocznego Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym, gdzie otrzymała II nagrodę. Występowała na wielu innych imprezach, m.in. na Ogólnopolskim Konkursie Tańca Ludowego w Trzcianie, "U źródła" w Płazowie, Targu Markowskim w Markowej,  Spotkaniu Folklorystycznym w Markowe, festiwalu w Szatymaz na Węgrzech, dożynkach w Markowej, Gaci i Białobrzegach. W ubiegłym roku "Bez Noge" zajęła I miejsce w Rzeszowie podczas 43. Spotkań Cymbalistów w dniu konkursu kapel z cymbalistami.

Fot. Piotr Krupski. Kapela Ludowa "Bez Noge" podczas
44. Spotkań Cymbalistów w Rzeszowie

Jak już wspomniałem, płyta "Na to Boże Narodzenie" jest debiutem fongraficznym kapeli. Usłyszymy tu 9 kolęd i pastorałek zagranych i zaśpiewanych w tradycyjny sposób. Wśród instrumentów słychać cymbały wykonane w 2017 roku w pracowni Stanisława Mierzwy. Gra na nich Karol Dzień z Białobok (powiat przeworski). Karol to wykształcony trębacz, grający również w orkiestrze dętej w Gaci. Od wielu lat gra na cymbałach rzeszowskich, a swoje umiejętności szlifował w Kapeli Ludowej "Gacoki". Sama płyta CD jest starannie wydana i zapakowana w pudełko typu jewel, nagrania są znakomicie zrealizowane.

Korzystając z okazji, wszystkim Czytelnikom życzę Wesołych Świąt z dużą dawką muzyki cymbałowej! A teraz posłuchajmy już Kapeli Ludowej "Bez Noge" w świątecznej odsłonie: 

10 gru 2025

44. Spotkania Cymbalistów w Rzeszowie okiem jurora

To były piękne dni... można by rzec, cytując fragment popularnej niegdyś piosenki. Podróż do Rzeszowa oznaczała dla mnie 730 km (w jedną stronę) i wiele godzin jazdy, ale było warto. Zaproszono mnie do jury 44. Spotkań Cymbalistów, w którym znalazłem się w znakomitym składzie: Marta Maślanka (przewodnicząca), Jolanta Danak-Gajda i Janusz Jaskulski. 

Marta Maślanka (przewodnicząca jury) udziela wywiadu dla telewizji

Przyszło nam obejrzeć, wysłuchać i ocenić 34 cymbalistów-solistów i 17 kapel z cymbalistami w swoim składzie. Reprezentowali oni województwa: podkarpackie, warmińsko-mazurskie, lubelskie, małopolskie i mazowieckie. Duszą całej imprezy i niezrównanym konferansjerem był Stanisław Jaskułka, zapowiadający uczestników w gwarze podhalańskiej z dużą dozą humoru.

Jakub Karpuk z Ełku wraz z konferansjerem Stanisławem Jaskułką

Niektóre występy emanowały wielką radością z gry, inne przebiegały w ogromnym skupieniu, jeszcze inne przybrały charakter widowiska. Każdy zaprezentował swój indywidualny styl i brzmienie. Prawdziwym wyzwaniem był trzeci utwór, ujawniający muzyczne preferencje uczestników - od muzyki popularnej po "bardzo poważną".

Kapela Ludowa Iskierczanie z Dębicy

Niezmiernie ucieszył mnie występ debiutantów. Stawiać swoje pierwsze kroki na tej scenie to nie lada wyróżnienie samo w sobie. To znakomity start i tylko patrzeć, jak będziemy ich oglądać na kolejnych i innych imprezach. Trzymam za nich kciuki! Pojawienie się większości z nich, to efekt "Letniej szkoły gry na cymbałach", która od pięciu lat odbywa się pod patronatem WDK w Rzeszowie. To bardzo cenna i ważna inicjatywa.

Krzysztof Falger z Albigowej - debiutant promieniujący radością

Najliczniejszą okazała się kategoria młodzieżowa (15 osób). Tu było najtrudniej, ale jury poradziło sobie z takim wyzwaniem. Na scenie pojawiły się także prawdziwe "perły", cymbaliści-mistrzowie. Wśród solistów-cymbalistów pierwsze miejsce zajął Paweł Iwan, a spośród kapel "Iskierczanie" z Dębicy otrzymali Grand Prix.

Paweł Iwan z Jarosławia zagrał bajecznie.

Kapela Iskierczanie i połowa jury

Popatrzmy jeszcze na innych uczestników. Niestety objętość tego wpisu nie pozwala zaprezentować tu ich wszystkich. Gratuluję z całego serca każdemu, kto pojawił się w tegorocznej edycji z cymbałami na tej scenie. I nie tylko z cymbałami, bo byli też inni znakomici instrumentaliści. Serdeczne podziękowania kieruję w stronę organizatora tej przepięknej imprezy - dyrektora i pracowników WDK w Rzeszowie.

Andrzej Mozgała z Lutoryża zachwycił muzyką J.S. Bacha na swoich cymbałach

Henryk Kuraś ze Skrzyszowa, najstarszy cymbalista
(choć wcale tego nie widać)

Michalina Rogińska z Ełku i Stanisław Jaskułka z... mikrofonem

Michał Rydzik z Grodziska Dolnego zagrał piękną interpretację
tematu przewodniego z serialu "Dom"

Jakub Bukowski z Ełku zagrał dawne wileńskie melodie

Jakub Czapla z Dębicy. Z jego cymbałów muzyka po prostu płynęła

Agnieszka Rydzik z Grodziska Dolnego (dziękuję za ciekawą rozmowę)

Przemysław Stępkowski z Ełku nucący podczas grania i bardzo
przeżywający swoją grę, co spodobało się jury

17 lis 2025

Program o cymbałach w telewizji LRT Plius

Dzięki Katazrynie Cibulskė i jej zaangażowaniu w popularyzację gry na cymbałach na Wileńszczyźnie, miałem przyjemność poznać Dariusza Malinowskiego z telewizji LRT Plius i udzielić wywiadu na potrzeby jego programu. Zarówno gospodarz programu, jak i jego goście, mamy nadzieję, że dzięki takim działaniom cymbały na Wileńszczyźnie odrodzą się na nowo.

Katarzyna Cibulskė
Zapraszam do obejrzenia programu:

https://www.lrt.lt/mediateka/irasas/2000549109/o-duszy-wilenszczyzny-albo-co-sie-stalo-z-tradycja-rodzimych-cymbalistow

Katarzyna Cibulskė udziela lekcji gry na cymbałach na Wileńszczyźnie:



7 lis 2025

Cymbalista Leonas Mikasiūnas z Hoduciszek

Przeglądając "Kurier Wileński" z  5 września 1995 natknąłem się na artykuł, w którym pojawił się nieznany mi cymbalista. Koniecznie chciałem poznać jego losy. Katarzyna Cibulskė dotarła do jego córki — Danutė Gintautienė i tym sposobem mogłem poznać historię życia cymbalisty z Hoduciszek, którą dzielę się z czytelnikami tego bloga.

Leonas Mikasiūnas urodził się w lutym 1920 roku w Suboczy (Subačius), niedaleko Poniewieża. Jego ojciec Daniel miał pochodzenie białoruskie i był murarzem. Znał swój fach bardzo dobrze — z Postaw (Pastovys) przyjechał do Hoduciszek (Adutiškis), aby budować murowany kościół. Tam poznał swoją przyszłą żonę Adelę.

W roku 1914 wybuchła wojna. Przez trzy lata okolice Hoduciszek znajdowały się na linii frontu — okoliczne wsie na skraju lasu spłonęły, mieszkańcy zostali wypędzeni, a ludzie, uciekając przed głodem, kierowali się na zachód, w głąb Litwy. Tak też Daniel ze swoją rodziną trafił w okolice Poniewieża. Po wojnie rodzina wróciła do Hoduciszek.

W roku 1920 r. Hoduciszki znalazły się w granicach Polski. Rodzina żyła skromnie — było sześcioro dzieci, a ziemi zaledwie 3,5 hektara. Danielius pracował jako murarz i zdun, a starsze dzieci pomagały mu przy pracy.

Leonas Mikasiūnas w młodości.
Fot. z archiwum Danutė Gintautienė.

W kościele w Hoduciszkach organistą był Leonas Bielinis. Założył on szkołę Stowarzyszenia „Rytas” i w niej pracował. Stworzył on kółko teatralne i orkiestrę, w której Leonas Mikasiūnas prawdopodobnie grał na bębnie.

W 1937 r. Leonas Mikasiūnas poznał wiejskiego muzyka Vladziuka Pilinskasa ze wsi Sakuny i zaczął samodzielnie uczyć się gry na cymbałach ze słuchu — początkowo grał piosenki, a później walce, polki, krakowiaki. Razem z Pilinskasem grali na weselach i zabawach wiejskich. We wsi Dowejsie (Davaisiai) poznał swoją przyszłą żonę Marytė, którą poślubił w 1942 roku.

Leonas z żoną, dziećmi i teściową, Dowejsie 1952 r.
Fot. z archiwum Danutė Gintautienė.

Zaraz po wojnie Leonas wraz ze swoją rodziną zamieszkali w Hoduciszkach. Gdy nadeszła władza radziecka, Leonas został sekretarzem gminy, a później pracował w sklepie z artykułami rolnymi. W latach 1948-49 rozpoczęto tworzenie kołchozów. Wtedy pracował na budowach jako palacz oraz robił pomniki. W państwowym gospodarstwie rolnym w Hoduciszkach, w warsztatach mechanicznych, pracował jako magazynier.

Leonas Mikasiūnas po prawej.
Fot. z archiwum Danutė Gintautienė.

Z inicjatywy dyrektora gospodarstwa V. Vrublauskasa w 1975 roku w Hoduciszkach powstała kapela, do której został zaproszony Mikasiūnas. Kupił stare cymbały i znów zaczął grać walce i polki — przypomniał sobie swoją młodość. Jego ulubioną piosenką była „W cichy wieczór” (Tyliajam vakare). Później kapela dołączyła do zespołu etnograficznego z Łoździan-Hoduciszek, w którym śpiewała także jego żona. Oboje byli bardzo szczęśliwi, razem podróżowali.

Fot. z archiwum Danutė Gintautienė. Sierpień 1995 r.

W czasach niepodległej Litwy życie kulturalne Hoduciszek ożywiło się — w szkole, w świetlicy i bibliotece obchodzono ważne dla Litwy rocznice. Zespół brał udział w festiwalach „Skamba, skamba kankliai” i "Griežynė" w Wilnie, w festiwalu „Baltica '96”, a także koncertował w sejmie.

Fot. z archiwum Danutė Gintautienė.

W roku 1992 w Hoduciszkach nagrywano program telewizyjny „Pod własnym dachem” („Po savo stogu”). Muzycy grali, inni tańczyli i śpiewali. Marytė i Leonas obchodzili złote gody. Ona zaśpiewała, on zagrał na cymbałach. W tym nagraniu L. Adomėlis grał na akordeonie, a S. Bučėlis na skrzypcach.

Festiwal "Griežynė", 1994 r.
Fot. Lietuvos Nacionalinio Kultūros Centras

Leonas Mikasiūnas grał na cymbałach od 1975 do 1996 roku. Bardzo lubił występować — ubierał się elegancko, perfumował, lubił rozmawiać z ludźmi. Był troskliwy, dowcipny, interesował się polityką. Najtrudniej było go namówić do leczenia — nie lubił lekarzy.

Zmarł w 1997 roku i spoczywa na cmentarzu w Hoduciszkach.

Lato w Hoduciszkach. Dziadek Leonas z prawnukami.
Od lewej: Giedrius, Aidutė, Indrutė. Fot. z archiwum Danutė Gintautienė.