10 mar 2026

Pałeczki do cymbałów (poradnik dla początkujących)

Przeglądając Internet można trafić na oferty sprzedaży przeróżnych pałeczek do cymbałów. Niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki z kolorowymi wstawkami, inicjałami, lakierowane, owinięte filcem, skórą lub innym materiałem, wykonywane ręcznie, a nawet na maszynach sterowanych numerycznie. Jakie wybrać? Jeśli zamawiasz nowy instrument, to lutnik zaproponuje Ci jakieś do tych konkretnych cymbałów, uprzednio pytając o szczegóły. A jeśli kupiłeś instrument z drugiej ręki i nie masz czym na nim grać? Mam nadzieję, że podpowiem.

W dalszym ciągu będę używał słowa "pałeczki", ale spotkałem się również z innymi określeniami, jak: drążki, młoteczki, palcatki, palcotki, czy palczotki.

Zarówno pałeczki, jak i same cymbały, były kiedyś nierzadko wykonywane przez samych cymbalistów, wystrugane z drewna, najczęściej twardego, choć nie zawsze. W książce "Poradnik budowy cymbałów" Edward Mojsak podaje, że wykonuje się je z dębu, buku, klonu lub brzozy. Pałeczki nie zawsze były strugane, a zdarzało się, że końcówki pałeczek były wyginane (prawdopodobnie na gorąco lub na mokro, albo jedno i drugie). 

Pałeczki Antoniego Bukieja z wyginanymi końcówkami

Określmy poszczególne części budowy pałeczek. Ta, za którą trzymamy, może być z otworem na palec wskazujący, lub mieć wyżłobienia pod palec wskazujący, środkowy i kciuk. Na przeciwstawnym końcu mamy część, którą uderza się w struny. Może to być zwykłe drewno lub lakierowane, ale także powleczone skórą, gumą lub filcem, aby uzyskiwać różne brzmienie całego instrumentu. Tak, właśnie tak uzyskuje się brzmienie miękkie, ciche, ale też i głośne, szkliste, metaliczne. Pomiędzy uchwytem a końcem pałeczki jest oczywiście jakaś długość. Najdłuższe są pałeczki do cymbałów węgierskich, a na końcówkach są owinięte. Ich długość wynika z dużej liczby pasm (aby dosięgnąć najdalej położonych).

Pałeczka Andrzeja Zajko z miękkiego drewna

Długie pałeczki co cymbałów węgierskich z pracowni Artura Jachimowicza

Inne pałeczki o ciekawym kształcie,
również wykonane przez Artura Jachimowicza

Pałeczka do cymbałów białoruskich. Końcówkę owija się
cienką skórką (do cymbałów sopranowych) lub filcem
(do cymbałów alt-tenor). Tu w wersji "surowej".

Drewno twarde czy miękkie? Najczęściej spotkasz się z twardym drewnem typu buk. Jest ono na tyle mało ścieralne, że z powodzeniem można grać takimi pałeczkami bez żadnej powłoki ochronnej. Mam w swojej kolekcji również pałeczki z miękkiego drewna. Dają one przyjemny dźwięk, pozbawiony najwyższych częstotliwości, są bardzo lekkie, ale też szybko się ścierają. Mimo tego warto mieć i takie. Jeśli ćwiczysz w domu, to warto zadbać o domowników i sąsiadów, którym może nie odpowiadać twoja wielogodzinna nauka gry. W trosce o nich możesz założyć na pałeczki coś, co przytłumi dźwięk cymbałów. Mój dziadek stosował gumki od zakraplaczy. Miał problemy ze wzrokiem, więc kropel do oczu miał pod dostatkiem, a przy nich wspomniane zakraplacze. Ale możesz użyć tego, co masz pod ręką: frotki lub gumki do włosów, sznurka, wężyka z giętkiego PVC i wszystkiego innego, co przyjdzie ci do głowy. Gdy wkroczysz na wyższy poziom, możesz położyć ręcznik na struny i grać w ten sposób, ale to dla zaawansowanych "zawodników". Tak robił np. cymbalista Piotr Kaczanowski z Rudomina i kilku innych. Gdy opanuje się taką grę, to można zrobić niezły popis przed publicznością, choć dźwięk z cymbałów będzie wówczas marny.

Pałeczki Piotra Kaczanowskiego z szyby samolotu

Czy pałeczki mogą być wykonane z jeszcze innych materiałów? Oczywiście tak. Wspomniany wyżej Piotr Kaczanowski miał w swojej kolekcji pałeczki wykonane z szyby samolotu strąconego podczas II wojny światowej w pobliżu jego miejscowości. Słyszałem też o wersjach z przymocowanymi blaszkami, które musiały dawać bardzo głośne i metaliczne brzmienie.

A po co to kółko (oczko) w części chwytowej? Odpowiedź jest prosta. Jeśli cymbalista gra długo, może się zdarzyć, że pałeczka wypadnie podczas gry ze zmęczonej i spoconej dłoni, jeśli ma tylko wgłębienia. Kółko gwarantuje, że pałeczka nie wypadnie.

Lakierowana pałeczka wykonana przez lutnika Artura Jachimowicza,
na wzór pałeczek Józefa Krupskiego

Jak trzymać pałeczki w dłoniach? Przede wszystkim swobodnie. Nie ściskaj kurczowo pałeczki, pozwól, by nieco poruszała się między palcami. Trzema palcami regulujesz siłę uderzenia w struny poprzez ich napięcie. Jeśli odpuścisz nieco kciuk, pałeczka będzie bardziej swobodnie opadać na struny, co da cichszy, delikatniejszy dźwięk. Na głośność wydobywanych z cymbałów dźwięków nie ma wpływu siła uderzenia całej ręki, to reguluje się dłonią. Sam sposób ułożenia pałeczki w dłoni przedstawia poniższe zdjęcie. Większość z Was pomyśli, że trzymanie pałeczek jest tak oczywiste, że po co o tym piszę? Okazuje się, że osobom, które nie miały wcześniej styczności z cymbałami należy i to pokazać.

Sposób trzymania pałeczki

Skąd wziąć? Jeżeli nie czujesz się na siłach, lub nie masz odpowiedniego warsztatu, aby pałeczki samemu wykonać, zwróć się do lutnika. Najlepszym wyborem będzie ten, który wykonuje cymbały i będzie dokładnie wiedział o co chodzi. Moje wszystkie pałeczki (i cymbały) wykonał Artur Jachimowicz z Kożuchowa, którego polecam.

Artur Jachimowicz: Z mojego doświadczenia i wiedzy wynika, że stosunek długości pałeczek do ich ciężaru jest bardzo ważny, aby pałeczka własnym ciężarem, bez używania siły, odpowiednią "mocą" uderzała w struny, które wydadzą odpowiednie natężenie dźwięku - jest to tzw. wyważanie pałeczek. Oczywiście każdy instrumentalista ma swoje preferencje co do ciężaru i długości pałeczek. Pamiętać należy również, że każde drewno ma inną gęstość i ciężar. Reasumując - najlepiej jest, aby instrumentalista z kilku różnych wzorów, długości i ciężaru wybrał pałeczki, które najlepiej leżą mu w rękach.

Na jakie inne pałeczki możecie jeszcze trafić? Bardzo charakterystyczne są pałeczki do cymbałów węgierskich i białoruskich, których zdjęcia zamieściłem powyżej. Rozpoznacie je bez problemu. I na koniec ciekawostka. W USA produkuje się bardzo ozdobne pałeczki do hammered dulcimer.

Amerykańskie pałeczki wyprodukowane przez Wolf Hill Woodworking (NY)

P.S. Dawno temu (choć nie aż tak dawno, jak powstał ten film), obejrzałem ekranizację "Pana Tadeusza" z 1928 roku. Uśmiałem się widząc czym Jankiel pobudzał struny cymbałów. Wydawałoby się, że tak poważne dzieło będzie pozbawione elementów humorystycznych, a jednak. Czyżby reżyser filmu Ryszard Ordyński nie miał pojęcia o cymbałach w czasie, gdy były tak powszechne na Wileńszczyźnie?  Zobaczcie sami, tylko nie próbujcie naśladować 😄

Kadr z filmu "Pan Tadeusz" z 1928 r.

8 mar 2026

Technika w służbie cymbalisty (poradnik dla początkujących)

W minionych latach cymbaliści nie mieli lekko. I nie chodzi o samo granie, czy też naukę, a opanowanie podstawowej obsługi cymbałów, czyli strojenie. Dawno temu cymbaliści robili to najczęściej strojąc się do innego instrumentu w kapeli, np. harmonii. Samo nastrajanie było żmudne, czasochłonne i obarczone błędami wynikającymi z predyspozycji konkretnego cymbalisty. A strun było kilkadziesiąt, a czasem ich liczba przekraczała sto.

Pamiętam jak mój dziadek stroił swoje cymbały do pianina. Inni cymbaliści mieli czasem kamertony. Zaznaczyć jeszcze trzeba, że cymbaliści wileńscy stroili swoje instrumenty diatonicznie. Często bywało, że nie mogli razem zagrać z powodu braku wspólnych dźwięków, a jeśli nawet już były, to nie sprowadzały się do A=440 Hz.

Ten wpis powstał po to, aby podpowiedzieć, jeśli ktoś jeszcze nie wie, za pomocą jakich współczesnych rozwiązań ułatwić sobie życie.

Zacznijmy od strojenia. Niezależnie od tego, czy chcemy cymbały nastroić diatonicznie, czy chromatycznie, potrzebujemy stroika. Na słuch też można, ale trwa to zdecydowanie dłużej i jest trudniejsze. Stroik można kupić lub pobrać aplikację, która jest najczęściej bezpłatna (szukajcie pod nazwą "Tuner"). Polecam jednak zaopatrzyć się w fizyczne urządzenie, które może "uratować życie" cymbaliście przed występem i warto je mieć razem z pałeczkami, kluczem i zapasowymi strunami. Ze smartfonem może być różnie, np. akurat trwa aktualizacja systemu lub po aktualizacji aplikacja znika, bo była napisana na inną wersję systemu operacyjnego 😀
Aplikacja "Tuner - Pitched"

Ustawiamy A=440Hz i przystępujemy do strojenia przy pomocy klucza. Najlepiej, gdy zbliżymy stroik (tuner) dość blisko otworu rezonansowego, aby inne dźwięki z otoczenia nie wpływały na precyzję strojenia.

Czy stroić diatonicznie, czy chromatycznie? Zdania są podzielone i zależą od wielu czynników, głównie od tego co chcemy grać oraz fizycznej budowy instrumentu (liczby pasm). W książce prof. Piotra Dahliga "Cymbaliści w kulturze polskiej" możemy znaleźć kilkadziesiąt schematów strojenia cymbałów diatonicznych w zamieszczonych biografiach.

Jak często stroić i w jakiej kolejności pasm? Wpływ otoczenia na cymbały jest znaczny. Chodzi o temperaturę i wilgotność powietrza. Jeśli przemieścicie się z cymbałami w inne warunki, np. ze słońca w cień, z pomieszczenia na zewnątrz, z jednej lokalizacji do innej, przy tak dużej ramie drewnianej, skoki wilgotności i temperatury potrafią zniweczyć godzinę strojenia w kilka minut. To będzie od razu słychać, więc strojenie nas nie ominie. Jeżeli cały instrument się rozstroi, to stosuję metodę zasłyszaną od budowniczego cymbałów Artura Jachimowicza. Grubsze struny basowe generują znacznie większe siły naciągu niż cienkie struny wiolinowe. Zaczynamy więc strojenie od dołu, najpierw "ustawiając" największe obciążenia na ramie instrumentu. Gdybyśmy zrobili to odwrotnie, naciąganie potężnych basów na końcu mogłoby spowodować minimalne odkształcenia ramy, które rozstroiłyby już nastrojone, delikatniejsze struny u góry. I jeszcze jedno. Osoby, które nie stroiły cymbałów mogą pomyśleć, że kołkami należy kręcić podobnie jak przy strojeniu gitary. Tu jednak trzeba zachować większą precyzję, bo najczęściej są to mikro ruchy, trzeba uważać, aby nie zerwać struny. Aha i pilnujcie klucza do strojenia. Często cymbały mają indywidualny kształt kołków i może być ciężko znaleźć pasujący klucz do konkretnych cymbałów.

Film instruktażowy przedstawiający strojenie cymbałów diatonicznych Józefa Krupskiego:


A co jeśli podoba się nam jakaś melodia, a nie mamy tych dźwięków w swoim instrumencie. Na szczęście jest coś takiego jak transpozycja. Jest to proces przenoszenia całego utworu o określony interwał w górę lub w dół, co zmienia jego tonację, zachowując przy tym niezmienione proporcje między dźwiękami. Czyli melodia zostaje, ale będzie grana wyżej lub niżej. Jeśli dysponujecie nagraniem, tu również technika przychodzi z pomocą. Nie dość, że można potraktować je w ten sposób, to dodatkowo jest możliwość zmniejszenia oryginalnego tempa, co często jest pomocne przy nauce nowej melodii. Jeszcze niedawno, aby uzyskać takie efekty, musiałem posiłkować się komputerem i odpowiednim programem. Dziś wystarczy aplikacja na smartfon np. Up Tempo.
Aplikacja "Up Tempo"

Myślę, że na początek to wystarczy. Życzę wiele satysfakcji z gry na cymbałach. Jednocześnie proszę o kontakt, jeśli macie jakieś pytania lub chcielibyście, abym zajął się jakimś konkretnym tematem, dotyczącym oczywiście cymbałów. Ten blog jest dla Was, choć nie ukrywam, że i mnie daje on wiele radości. Pozdrawiam serdecznie.

26 lut 2026

Cymbały wśród etnicznych instrumentów i elektroniki

Trafiłem na nagranie Zbyszka Rusiłowicza, powstałe po warsztatach obsługi loopera RC 505 mkII. Usłyszeć możemy wileńskie cymbały Jana Hołubowskiego, a także djembe, balafon, asalato, fujarę pasterską "A" (prod. Zenona Kuraśa), wspomniany looper RC 505 mkII i sampler Akai 1000. Kompozycja i realizacja Zbyszek Rusiłowicz.

Nagranie powstało w ramach Stypendium z Krajowego Planu Odbudowy pn. „kompleksowy pakiet działań służących rozwijaniu umiejętności artystycznych i cyfrowych związanych z muzyką, oraz rozwinięciu umiejętności realizatorskich podczas rejestracji audio sektora kultury i przemysłów kreatywnych na rzecz stymulowania ich rozwoju”.

Posłuchajmy:


A jeśli komuś mało, to zapraszam do posłuchania najnowszego dzieła Zbyszka, opublikowanego wczoraj:

9 lut 2026

Cymbalista wileński Władysław Wołodkowicz z Gajlun

Dwa lata temu trafiłem na artykuł w języku białoruskim, przedstawiający jak muzyka wędrowała przez pokolenia w rodzinie Bernarda Tomaszewicza. Jego dziadkiem był cymbalista Władysław Wołodkowicz. Udało mi się skontaktować z Bernardem i przeprowadzić kilka rozmów. Ich skutkiem jest niniejszy artykuł.

Władysław Wołodkowicz (fot. arch. Bernarda Tomaszewicza)

Władysław Wołodkowicz zaczął grać na cymbałach jeszcze przed II wojną światową. W młodości zainteresował się tym instrumentem, który widział u innych muzykantów, po czym zbudował własne cymbały. Obecnie przechowuje je jego wnuk Bernard. Cymbały są 13-pasmowe i posiadają aż 6 strun w każdym paśmie!

Cymbały Władysława Wołodkowicza (fot. Bernard Tomaszewicz)

Niewiele wiadomo o jego repertuarze, ale należy domyślać się, że były to typowe dla Wileńszczyzny melodie grane na weselach i zabawach w tamtym czasie. Zachowały się dwa zapisy nutowe melodii granych przez Wołodkowicza: marsz i polka.

Polka Władysława Wołodkowicza
("Muzika cimbolams", Lietuvių Liaudies Kultūros Centras, 2012)


Wołodkowicz urodził się i mieszkał we wsi Gajluny (obecnie Gailiūnai na Litwie) w powiecie wileńskim. Wiódł zwyczajne, wiejskie życie - pracował w obejściu, zbierał drewno na opał, warzył bimber, szył buty dla siebie, a nawet na sprzedaż, prowadził gospodarstwo rolne. Do końca życia nie rozstał się ze swoim ulubionym instrumentem - cymbałami. 

Władysław Wołodkowicz tuż po zakończeniu II wojny światowej
(fot. arch. Bernarda Tomaszewicza)

                                                                                 
Źródła:
  1. Юры Несцярэнка - "Тутэйшыя дзеньдабрысты, альбо Гісторыя адной музычнай дынастыі з Віленшчыны", 2023
  2. Korespondencja i rozmowy z Bernardem Tomaszewiczem, październik.2025
  3. Evaldas Vyčinas "Muzika cimbolams", Lietuvių Liaudies Kultūros Centras, 2012

8 lut 2026

Małe cymbały węgierskie? To już przeszłość...

Dzisiejsza muzyka cymbałowa na Węgrzech grana jest na dużych, koncertowych cymbałach, o których niedawno pisałem. Wikipedia podaje, że na Węgrzech istnieje również mniejsza wersja cymbałów, podobna do tych, na których gra się np. w Polsce i nazywa się kiscimbalom. Postanowiłem odszukać muzyków grających na kiscimbalom, ale... udało się znaleźć tylko jedno nagranie, zarejestrowane w latach 60. ubiegłego wieku (w węgierskojęzycznej części Rumunii). 

Okładka płyty "Magyar Hangszeres Népzene"
z węgierską muzyką ludową z 1980 r.



Zasięgnąłem języka na facebookowej grupie "Learning tsimbl". Jednogłośnie stwierdzono, że małe cymbały nie występują już na Węgrzech. Dziś granie na takim instrumencie byłoby swego rodzaju obelgą i obciachem dla współczesnego węgierskiego cymbalisty.

A zatem spójrzmy na kiscimbalom historycznie. Małe węgierskie cymbały były przeważnie własnej roboty i miały różne wymiary. Wewnętrzne metalowe wzmocnienia były rzadko stosowane, dlatego korpus instrumentu często odkształcał się z powodu naprężenia wielu strun, a wierzch był wgnieciony. Były strojone głównie diatonicznie z zakresem dźwięków około dwóch oktaw. Podczas gry cymbały kładziono na stole lub pustej beczce, a jeśli niczego takiego nie było, grający kładł je sobie na kolanach.

Dlaczego dziś nie ma tego rodzaju cymbałów na Węgrzech? Instrument ten był często krytykowany przez bardziej wykształconych muzyków już w XIX wieku, głównie przez to, że mocno uderzone struny często rezonowały dłużej niż to konieczne, a tłumienie ręczne utrudniało grę. Cymbały koncertowe wyparły więc małe, tradycyjne cymbały ludowe.

Muzycy cygańscy. Redojé / Rădoaia (Mołdawia), 1955